Podsumowanie tygodnia numer 3 czas zacząć. Właściwie całkowicie o nim zapomniałam, ale tak siedząc przed komputerem czułam, że coś muszę zrobić. Właściwie chodziło mi o zadanie z matmy, ale blog też ok ;) Tydzień jak zwykle minął spokojnie. Bez większych turbulencji. Weekend tradycyjnie spędzony z kuzynką. Ach, jak ja uwielbiam tego pulpeta <3 Do grona moich adoratorów, którzy nie mają u mnie szans (bo ja nikogo nie kocham) dołączył kolejny biedny człowiek. Współczuję tym kilku osobom. Nie wiedzą, w jakie gówno wdepnęli. Czasem czuję się niezręcznie, kiedy koleś do mnie pisze teksty w stylu "Myślisz czasem o mnie?" albo "Idziesz już spać? W takim razie śnij o mnie :*"... I co ja mam takiemu odpisać? "Spieprzaj" mu nie napiszę, bo go zranię (jeden się 2 lata temu przeze mnie pociął, ałć), nie napiszę mu też, że o nim myślę/śnię, bo sobie narobi nadzieji. Często piszę różne złe rzeczy na mój temat, żeby ich do siebie zniechęcić, ale to ich tylko przyciąga... Nieważne, może kiedyś sobie dadzą spokój.
Film tygodnia to "Obietnica". Nie będę już nawet pisać recenzji, bo NIE UMIEM. Hehe, taki ze mnie brzydal
Piosenka tygodnia: "Master of puppets" metalliki. Tylko dlatego, że sobie to na dzwonek ustawiłam. No. Więc to tyle.
A tak poza tym, nie pisałam nic, bo nie miałam zbytnio dostępu do kompa w tygodniu. PA! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz