Omg, ile czasu mnie tu nie było... A to za sprawą zmiany hasła, którego potem i tak zapomniałam xD Ale już mam moje hasło z powrotem i mogę pisać dalej, yaaaay. Ciekawe ile osób za mną tęskniło.
No w każdym razie zmian u mnie trochę. W mijającym czasie zdążyłam odkochać się jednym chłopaku i zakochać w innym, z którym aktualnie jestem od miesiąca (wowowow, to i tak dużo jak na mnie). Założyłam sobie twittera i uzależniłam się troszkę. Miałam rękę w gipsie dzięki czemu udało mi się uniknąć parę sprawdzianów i kartkówek. No i co najważniejsze wylądowałam w szpitalu na tydzień. Taa... Czas, który wspominam jako czas prawdy, kiedy mogłam się przekonać, komu tak na prawdę na mnie zależy i kto tak na prawdę jest idiotą. Koleżanka z klasy miała ból dupy o to że inna koleżanka nie dostała prezentu na święta. Chuj z tym, że leżę w szpitalu i nie mam totalnie siły żeby nawet poruszyć ręką, ja miałam ten prezent dać. No bez kitu, laska na wolontariat chodzi i jest wrażliwa na cierpienie innych osób. Hehe, jednak nie. Teraz już wiem, że jest no... Niefajna najdelikatniej mówiąc. Z kolei dwóch kolegów baaardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. No może jeden nie za bardzo bo się przyjaźnimy i wgl, więc logiczne, że mnie odwiedził. A drugi kolega, z którym generalnie baardzo się nie lubimy napisał do mnie, że ma nadzieję, że ze mną wszystko ok i fajnie jakbym na święta do domu wróciła. Bardzo miłe z jego strony :) Aż się sama zdziwiłam. Generalnie ludzi po których nigdy bym się nie spodziewała reakcji się mną zainteresowali. A, zapomniałam o najważniejszej personie, o mojej mamusi. Babcia do niej zadzwoniła, że leżę na oddziale i że miło jakby mnie odwiedziła. A ona? Ona stwierdziła, że nie przyjdzie bo zarazki. Szkoda, że sama pracuje w szpitalu...
Więc jaki morał można wyciągnąć z zaistniałej sytuacji? Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz